;

Młodzi na rynku pracy: dlaczego wzrost bezrobocia to jeszcze nie powód do paniki?

W ostatnich miesiącach nagłówki straszą pogarszającą się sytuacją najmłodszych uczestników rynku pracy. Dane Eurostatu bywają alarmujące, jednak głębsza analiza struktury polskiego zatrudnienia maluje znacznie bardziej niuansowy obraz.

Kluczem do zrozumienia, co naprawdę dzieje się z pokoleniem wchodzącym na rynek pracy jest Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL). To właśnie te dane pozwalają odróżnić statystyczny szum od realnych trendów społecznych.

Statystyka vs rzeczywistość: pułapka procentów

Według danych BAEL za IV kwartał 2025 roku, stopa bezrobocia w grupie 15–24 lata wzrosła o 0,2 p. proc., osiągając poziom 11,4%. Choć dwucyfrowy wynik może budzić niepokój, musimy pamiętać o specyfice tej grupy. W tym wieku aktywność zawodowa jest naturalnie niska – w II kwartale 2025 roku wynosiła ona zaledwie ok. 30%.

Oznacza to, że z blisko 3,6 mln młodych ludzi, na rynku pracy realnie funkcjonuje tylko milion. W tak małej grupie (tzw. mała baza) nawet niewielkie przesunięcia liczbowe – np. zarejestrowanie się kilku tysięcy tegorocznych absolwentów – powodują gwałtowne skoki procentowe, które nie muszą oznaczać załamania gospodarczego.

Edukacja jako bezpieczna przystań

Dane za 2025 rok pokazują wyraźną korelację między wykształceniem a odpornością na bezrobocie. Najtrudniejszą sytuację mają osoby z wykształceniem podstawowym i gimnazjalnym (wzrost bezrobocia o 2,7 p.proc. do poziomu 12,2%). Tymczasem wśród osób z wykształceniem wyższym stopa ta wynosi zaledwie 1,7%, co w ekonomii uznaje się za tzw. bezrobocie naturalne (wynikające z płynnej zmiany pracodawcy).

Co ciekawe, rosnąca bierność zawodowa młodych (wzrost o 2,6 p. proc.) może wynikać z inwestycji w rozwój. Ponad 32% biernych zawodowo jako przyczynę podaje naukę i uzupełnianie kwalifikacji. W obliczu mniejszej liczby ofert pracy dla juniorów, młodzi Polacy podejmują racjonalną decyzję: zamiast brać jakąkolwiek pracę, wolą przeczekać trudniejszy okres na uczelni lub kursach specjalistycznych.

Wyzwanie AI i „efekt lustra”

Nie da się ukryć, że rok 2025 przyniósł ochłodzenie nastrojów. Pracodawcy wstrzymywali rekrutacje, a rozwój sztucznej inteligencji (AI) zaczął realnie wpływać na zapotrzebowanie na proste prace biurowe, które dotychczas były domeną stażystów.

Potwierdza to badanie Job Impulse (SW Research): aż 68% młodych uważa, że to właśnie ich grupie jest dziś najtrudniej. Warto jednak zauważyć zjawisko subiektywizmu – respondenci najczęściej wskazują na trudności grup, do których sami należą. Choć styczeń 2026 r. przyniósł ogólną stopę bezrobocia na poziomie 6,0%, trudno wyrokować, czy to trwały trend, czy chwilowa korekta po latach „rynku pracownika”.

Fenomen NEET i nowe zasady gry

Jedną z grup na rynku pracy jest grupa NEET (osoby niepracujące i nieuczące się). W 2025 roku stanowiły one 10% populacji w wieku 15–34 lata. To właśnie ta grupa wymaga uwagi, gdyż długotrwała bierność prowadzi do trwałego wypadnięcia z rynku pracy.

Wzrost ogólnych statystyk bezrobocia może być też efektem uproszczenia procedur. Łatwiejsza rejestracja w urzędach pracy sprawia, że w statystykach pojawiają się osoby, które wcześniej pozostawały w „szarej strefie” bierności, a teraz chcą korzystać z ubezpieczenia lub wsparcia systemowego.

Wnioski: czego potrzebuje rynek?

Obecna sytuacja to nie kryzys, a moment transformacji. Rynek nasycił się „ogólnymi” kompetencjami, a zaczął premiować wysoką specjalizację. Aby wzrost bezrobocia nie stał się problemem systemowym, konieczne są trzy kroki:

  1. Edukacja hybrydowa: ścisła współpraca biznesu z uczelniami, by studenci zdobywali doświadczenie jeszcze przed obroną dyplomu.
  2. Odpowiedzialność biznesu: utrzymanie stanowisk juniorskich jako inwestycja w „wychowanie” przyszłych kadr i zastępowalność pokoleniową.
  3. Wsparcie przedsiębiorczości: promowanie samozatrudnienia jako realnej alternatywy dla etatu w świecie zdominowanym przez nowe technologie.

Rynek pracy się zmienia, a młodzi – choć ostrożniej – adaptują się do nowych zasad. Zamiast panikować nad wzrostem o 0,2 p.proc., warto skupić się na tym, by system edukacji nadążył za galopującą rzeczywistością technologiczną.

Zarządzanie różnorodnością jako klucz do sukcesu

Dane pokazują, że rynek pracy staje się coraz bardziej zróżnicowany – nie tylko pod względem wieku, ale i kompetencji czy pochodzenia. W odpowiedzi na te wyzwania, Job Impulse uruchamia Job Diverse – program edukacyjny wspierający firmy w budowaniu efektywnych zespołów wielopokoleniowych i wielokulturowych.

W ramach bezpłatnych szkoleń i webinariów, wspieramy menedżerów i działy HR w takich obszarach jak:

  • Zarządzanie wiekową i płciową różnorodnością: jak połączyć energię „zetek” (z doświadczeniem starszych pracowników?
  • Inkluzywna rekrutacja i onboarding: jak skutecznie wprowadzać do firmy osoby z niepełnosprawnościami, by ich potencjał został w pełni wykorzystany?
  • Komunikacja w zespołach wielokulturowych: kluczowa kompetencja w dobie globalizacji i migracji zarobkowych.

Dzięki takim inicjatywom, statystyczne wzrosty bezrobocia w grupach wrażliwych (jak osoby młode czy osoby o niższym wykształceniu) mogą być niwelowane przez świadome działania edukacyjne wewnątrz firm.

Polecane artykuły